leci juz 3 tydzien kiedy tutaj jestem.
Pokochalam to miasto, nawet najciemniejsze jego zakamarki. Ciekawe ile bedzie tutaj zyc... hmmm czas pokaze. Nie powiem bo nie marzy mi sie kolejna podroz, kolejna przeprowadzka. Jakos odganiam te mysli od siebie ale same, nie wiadomo skad czasem przychodza do glowy i nie idzie wybic ich tak szybko.... ale. bylo minelo...
Co u mnie nowego? hmmm list ktory mialam odtsac od Macka z polibudy z rozliczeniem za studia to zwykla sciema- dzwonila matula na politechnike i sie okazalo ze nic takiego nie bylo... a ja za to zostalam nazwana zwykla szmata nie powiem do czego, ile w tych wiadomosciach bylo kurw i innych nie za milych okreslen- no ale jakos zdazylam sie do tego przyzwyczaic ze on nie umial sie pozytywnie wypowiadac na moj temat.
Co wiecej? w dniu wyjazdu moja babcie zabrala karetka znow do szpitala. nie za przyjemne uczucie bo to juz jej koniec, bynajmniej wszystko na to wyglada. Nie ma juz pamieci w ogole. Ostatnie slowa jakie do mnie powiedziala wiedzac jeszcze co sie w okol niej dzieje byly takie ze - juz Mariolka pogodzilam sie z mysla ta ze wyjezdzasz... Nie wiem czemu przypomnial mi sie wtedy dziadek, choc jego ostatnie slowa byly troszke inne ale laczy ich jedna kwestia- nie mialam czasu sie z nimi pozegnac wiec jakos wyjazd tutaj nie byl mila czescia tego dnia. Chodzilo to za mna jakis czas, nawet teraz czasem przypomina mi sie cala ta sprawa z dziadkiem, ostatnio tez bywalam duzo w szpitalu wiec widzialam okno z ktorego skoczyl... nawet tato mi pokazal dokladnie ktore to bylo, nie wiem czemu to zrobil, bo jakos hmmm nie nalezy to do milych wspomnien... napewno nie...kiedy przestanie sie to za mna ciagnac? nie mam pojecia. To wraca jak bumerang i nie chce odpuscic, nawet po 4 latach. Od 4 lat niecierpie dnia dziecka... i chyba juz nie bedzie to dzien,ktory bede spedzala radosnie, chyba ze kiedys wybacze sobie ze takie cos sie stalo, ze zlamalam dane slowo, ze odpuscilam tak poprostu... kto wie....
Co wiecej sie dzialo?zalozylam konto w banku. Lloys ;p
Co wiecej sie dzialo? nic...
trafia mnie wewnetrzna kurwica na sama siebie bo nie moge znalezc roboty. znaczy sie mam ja ale nie dostaje jeszcze zadnych papierow od mojej menadzerki a jakos nie widzi mi sie siedzenie znow kolejnego tygodnia bo nie czuje sie za komfortowo gdy jestem na czyims garnuszku i nic nie robie...
..not for everyone...maybe even not for you? I don't know... evaluate it yourself... If you want to read about life of another girl...just like others... go away... Here i dont have time for you... This blog isn't for you... never was and never be... In a whole world there isn't any girl just like me...Because no one go throught this life,no one go through hell just like mine...
O mnie
- 2waysoflife
- i don't care.. I can't take care of anybody, especially of myself. seemingly strong woman, but like to cry like a child when no one can see her... silly? yeap I know, it's me.
sobota, 25 lutego 2012
Subskrybuj:
Posty (Atom)