the worst day of my life... I could baldly say" I don't wanna live, I dont wanna breath... I don't wanna sleep, I dont wanna dream..." [CAMTOSE]
esh...nic nie idzie jak powinno... niekt nie wie jak sie czuje... to dziwne... bo aż krzyczę... ale nikt tego nie widzi...
Nawet Ty...choć jesteś kolo mnie... i słodko obok śpisz... LY :*
..not for everyone...maybe even not for you? I don't know... evaluate it yourself... If you want to read about life of another girl...just like others... go away... Here i dont have time for you... This blog isn't for you... never was and never be... In a whole world there isn't any girl just like me...Because no one go throught this life,no one go through hell just like mine...
O mnie
- 2waysoflife
- i don't care.. I can't take care of anybody, especially of myself. seemingly strong woman, but like to cry like a child when no one can see her... silly? yeap I know, it's me.
czwartek, 7 października 2010
środa, 6 października 2010
...begining of new life? or not?
Witam wszystkich... a przede wszystkim siebie...bo chyba jeszcze nikt tu nie zaglądał(?) nie wiem... dziwnie się czuję pisząc tym razem na klawiaturze,nie długopisem...choć efekt jest ten sam... <weird>
Dlaczego "2waysoflife" ? bo moje życie jednej strony jest w rozsypce, utraciłam prawie wszystko...a z drugiej strony zaczęłam wreszcie swoja...a raczej naszą (moją i mojego wspaniałego mężczyzny) nową drogę...od tej pory już tworzę nową historię...
Nie wiem jaka ona będzie... nie wiem... boję się...lecz nie potrafię krzyczeć,bo nie chce żeby ktoś pomyślał że mój krzyk oznacza słabość... Nie pokażę im,że maja rację...Już nie będzie kolejnego razu...Chyba że znowu się mylę... :(
W sumie nigdy nie jestem niczego pewna... moja słabość... za wiele przezłam,żeby móc mówić, że moje życie to bajka i że wierzę we wszystko,co usłyszę...
Tęskni mi się siostra za Tobą... ale może niedługo się zobaczymy... jak skończę w końcu studia... jak ochajtam się z nim i będę miała dzieci...a dzieci dzieci... i jak się szczęśliwie zestarzeję... o ile TY mnie nie weźmiesz...a wiem, że w każdej chwili możesz...bo znasz moją słabość... esh..marne życie...
Choć Ty,mój drogi, wiesz że coś mi dolega... Dzwonisz... pytasz...rozmawiasz... i zabierasz mnie stąd...nie pytając o nic więcej... nawet przed chwilą.. KOCHAM...
Ciężko jest żyć z dala od domu...w nowym domu...bez przyjaciół,bez rodziny... bez mamy...esh...mieć tyle lat i tęsknić za mamą? no cóż..zdarza się... Choć zawsze mówiłam że córeczką mamusi nie jestem... dziwne...Nie zawsze nowe miejsce oznacza cudowne miejsce... jestem rozdarta..i nie wiem co mam ze sobą zrobić... POMOCY!!!
Ps. nie znam się na blogach, jestem tu pierwszy raz...pewnie nie statni...Chcecie-czytajcie.. nie- wracajcie do swojego pięknego,kolorowego świata gdzie każdy ma wszystko...miłość,przyjaźń i pieniądze.. Ale za to ja kiedyś śmiało powie- WYGRAŁAM! - Bo Ty miałeś wszystko zawsze, a ja na swoje wyśmienite życie zapracowałam... Bo to ja przeżyłam niejedną śmierć bliskich, niejedno rozstanie,niejedną wędrówkę, niejedną łzę na policzku...
Dlaczego "2waysoflife" ? bo moje życie jednej strony jest w rozsypce, utraciłam prawie wszystko...a z drugiej strony zaczęłam wreszcie swoja...a raczej naszą (moją i mojego wspaniałego mężczyzny) nową drogę...od tej pory już tworzę nową historię...
Nie wiem jaka ona będzie... nie wiem... boję się...lecz nie potrafię krzyczeć,bo nie chce żeby ktoś pomyślał że mój krzyk oznacza słabość... Nie pokażę im,że maja rację...Już nie będzie kolejnego razu...Chyba że znowu się mylę... :(
W sumie nigdy nie jestem niczego pewna... moja słabość... za wiele przezłam,żeby móc mówić, że moje życie to bajka i że wierzę we wszystko,co usłyszę...
Tęskni mi się siostra za Tobą... ale może niedługo się zobaczymy... jak skończę w końcu studia... jak ochajtam się z nim i będę miała dzieci...a dzieci dzieci... i jak się szczęśliwie zestarzeję... o ile TY mnie nie weźmiesz...a wiem, że w każdej chwili możesz...bo znasz moją słabość... esh..marne życie...
Choć Ty,mój drogi, wiesz że coś mi dolega... Dzwonisz... pytasz...rozmawiasz... i zabierasz mnie stąd...nie pytając o nic więcej... nawet przed chwilą.. KOCHAM...
Ciężko jest żyć z dala od domu...w nowym domu...bez przyjaciół,bez rodziny... bez mamy...esh...mieć tyle lat i tęsknić za mamą? no cóż..zdarza się... Choć zawsze mówiłam że córeczką mamusi nie jestem... dziwne...Nie zawsze nowe miejsce oznacza cudowne miejsce... jestem rozdarta..i nie wiem co mam ze sobą zrobić... POMOCY!!!
Ps. nie znam się na blogach, jestem tu pierwszy raz...pewnie nie statni...Chcecie-czytajcie.. nie- wracajcie do swojego pięknego,kolorowego świata gdzie każdy ma wszystko...miłość,przyjaźń i pieniądze.. Ale za to ja kiedyś śmiało powie- WYGRAŁAM! - Bo Ty miałeś wszystko zawsze, a ja na swoje wyśmienite życie zapracowałam... Bo to ja przeżyłam niejedną śmierć bliskich, niejedno rozstanie,niejedną wędrówkę, niejedną łzę na policzku...
Subskrybuj:
Posty (Atom)