O mnie

Moje zdjęcie
i don't care.. I can't take care of anybody, especially of myself. seemingly strong woman, but like to cry like a child when no one can see her... silly? yeap I know, it's me.

poniedziałek, 12 marca 2012

:)

Jako, że trzeba wiosnę zacząć z dobrymi postanowieniami, usuwam ze swojego słownika słowa 'nie chce mi się, nie umiem, nie dam rady, nie mogę'. Tak. I koniec.

co slychac w Cambridge? pracuje w "Plough" in Fen Dition. naprawde zajebiscie tam jest, czasmai ciezko ale daje rade, z usmiechem na ustach przeszlam przez niedzielne pieklo gdzie pracowalam tylko od 10:30 do 15:00 ale przy takim ruchu naprawde ciezko bylo. ale hmmm usmialam sie jak glupia, troche z ludzmi porozmawialam, troche funtow na koto weszlo bo dobre stoliki mialam wiec jak przezyjemy ten miesiac to bedzie wszystko wporzadku ;D

korci mnie znow isc na korty tenisowe ;D ale hmm... z ta praca to ciezko byloby to pogodzic bo ktos talerze musi nosic:D
moje ostatnie osiagniecie- wzielam 3 talerze naraz :P Az Tomas sie smial ze mnie i mowil ze sie juz powoli wprawiam w ta robote;)

tak wiec... zyje z dnia na dzien i staram sie robic to oc najlepsze. Bedzie dobrze...tak mysle;)

sobota, 25 lutego 2012

Cambridge...

leci juz 3 tydzien kiedy tutaj jestem.
Pokochalam to miasto, nawet najciemniejsze jego zakamarki. Ciekawe ile bedzie tutaj zyc... hmmm czas pokaze. Nie powiem bo nie marzy mi sie kolejna podroz, kolejna przeprowadzka. Jakos odganiam te mysli od siebie ale same, nie wiadomo skad czasem przychodza do glowy i nie idzie wybic ich tak szybko.... ale. bylo minelo...
Co u mnie nowego? hmmm list ktory mialam odtsac od Macka z polibudy z rozliczeniem za studia to zwykla sciema- dzwonila matula na politechnike i sie okazalo ze nic takiego nie bylo... a ja za to zostalam nazwana zwykla szmata nie powiem do czego, ile w tych wiadomosciach bylo kurw i innych nie za milych okreslen- no ale jakos zdazylam sie do tego przyzwyczaic ze on nie umial sie pozytywnie wypowiadac na moj temat.
Co wiecej? w dniu wyjazdu moja babcie zabrala karetka znow do szpitala. nie za przyjemne uczucie bo to juz jej koniec, bynajmniej wszystko na to wyglada. Nie ma juz pamieci  w ogole. Ostatnie slowa jakie do mnie powiedziala wiedzac jeszcze co sie w okol niej dzieje byly takie ze - juz Mariolka pogodzilam sie z mysla ta ze wyjezdzasz... Nie wiem czemu przypomnial mi sie wtedy dziadek, choc jego ostatnie slowa byly troszke inne ale laczy ich jedna kwestia- nie mialam czasu sie z nimi pozegnac wiec  jakos wyjazd tutaj nie byl mila czescia tego dnia. Chodzilo to za mna jakis czas, nawet teraz czasem przypomina mi sie cala ta sprawa z dziadkiem, ostatnio tez bywalam duzo w szpitalu wiec widzialam okno z ktorego skoczyl... nawet tato mi pokazal dokladnie ktore to bylo, nie wiem czemu to zrobil, bo jakos hmmm nie nalezy to do milych wspomnien... napewno nie...kiedy przestanie sie to za mna ciagnac? nie mam pojecia. To wraca jak bumerang i nie chce odpuscic, nawet po 4 latach. Od 4 lat niecierpie dnia dziecka... i chyba juz nie bedzie to dzien,ktory bede spedzala radosnie, chyba ze kiedys wybacze sobie ze takie cos sie stalo, ze zlamalam dane slowo, ze odpuscilam tak poprostu... kto wie....
Co wiecej sie dzialo?zalozylam konto w banku. Lloys ;p
Co wiecej sie dzialo? nic...
trafia mnie wewnetrzna kurwica na sama siebie bo nie moge znalezc roboty. znaczy sie mam ja ale nie dostaje jeszcze zadnych papierow od mojej menadzerki a jakos nie widzi mi sie siedzenie znow kolejnego tygodnia bo nie czuje sie za komfortowo gdy jestem na czyims garnuszku i nic nie robie...

czwartek, 2 lutego 2012

changes- next exit.

Co ja sobie myślałam? ze dadza mi błogosławieństwo na droge? - dali... bez większego przekonywania...
lece... na 8 lutego mam bilet z Balic...
torby juz spakowane...

zaczynam nowy rozdzial w zyciu. Jak sie z tym czuje? wspaniale.
wiem, ze moge zaczac cos, nie martwiac sie juz o nic. nie mam szkoly- choc perspektywa tego jest troche przerazajaca bo hmm.. jakos moje nazwisko zawsze kojarzylo sie wszystkim z poukladana rodzina, pelna ambicji a tutaj trafila sie taka jedna,ktora studiowala 3 lata i nic nie ma. CZemu? za wiele chyba oczekiwalam, popadlam w bledne kolo z ktorego nie umialam wybrnac. CZas na zmiany...

Moze i jestem za bardzo ufna w tym przypadku...moze...ale nie chce myslec. Jestem szczesliwa i wierze... gdy oniose porazke, bede zdana tylko na siebie ale hmm.. nie ryzykuje- nie trace.
a moze to juz jest ten ostatni raz kiedy mialam do czynienia z pechem w swoim zyciu? nie wiem...

Co zrobie? jaki plan?
1. dam szczescie temu, ktory chce dac szczescie mi.
2. znajde prace.
3. schudne-znow... 7 kg. tak znow.bo sie troche zaniedbalam...
4. bede rozmawiala, duzo...
5.  usmiech na twarzy to podstawa.
6. zero krzyku.

to dobry plan... wydaje mi sie ze dobry...
przeciez...chce tylko byc szczesliwa...

3.

czwartek, 19 stycznia 2012

funny

co ja sobie w ogole myslalam...
ze kupie bilet, ni to zrozuieja i dadza blogosławiensttwo na droge? hmmm chyba sie przeliczylam...
jakos tego nie widze pozytywnie... jakos nie.
Znowu podejda do mnie jak do dziewczyny chorej psychicznie, glupiej i nierozwaznej, ktora ma szalone pomysly. Pewnie znow pomysla ze skonczy sie t placzem i powrotem do domu rodzinnego  opłakanym stanie. Wiem, za kogo mnie uważają, nie jet to miłe.
Czasem się zastanawiam, czy to, jak postępuje, nie ma czasem czegoś wspólnego z moją chorobą... Bo czytałam ze ma ona w niektorych przpadkach jakiś wpływ na funkcjonowanie mózgu...
"Poza bólem głowy zmiany czuciowe nie występują. Zaburzenia psychiczne u większości chorych łączą się z objawami neurologicznymi; występują w postaci schizofreniizaburzeń maniakalno-depresyjnych i nerwicy." hmm... schizofrenia?- zdecydowanie nie... depresja? mialam... nerica? wiadomo...


chce zaryzykować, wiem, ze tym razem sie uda. Lecz czy oni beda umieli postawić na mnie jeszcze raz? watpie..nie widze tego... 
raz-maja za mało czasu na przemyslenie,
dwa- nie ufaja mi juz, 
trzy- nie potrafią rozmawiac ze mna,
cztery- nie znają mnie na tyle


jak wybrnąć? 
i just wanna make my day brighter... just wanna try last one more time.. :(

so stand in he rain, stand your ground stan dup when it's all crushing down...

wtorek, 17 stycznia 2012

it will be hard...

Czeka mnie niemila rozmowa z rodzicami na temat: czemu znow ne wyszlo ze studiami.
kolejno po tym: mamo wyjezdzam...
do Robera, tak do tego o ktorego sie tak czesto pytasz.
pozniej: jestem w czarnej dupie...

tak,tego chcialam, wlać troche pozytywizmu do mojego blogu...

ostatni podesłał mi niezły film, gorąco polecam... akurat w sam raz na smutne wieczory, by choć pod koniec filmu dostrzec nutke optymizmu ktora rozświetli te czarne mysli.

Soundtrack z tego filmu- jedna z lepszych:

niedziela, 15 stycznia 2012

on.

telefon
kiedy?
radosc
nadzieja?
telefoon
rozmowa?
do pozna...
nie raz...
nie dwa...
cczemu
ciekawosc?
hhmmmm
chcialam
napewno
nie
napewno czy nie?
aambitnie
wierze?
bedzie dobrze.

make life colourful ?

pokolorować czy nie?
hmmm..zabawne staje sie zycie kiedy zamyka sie jedna siezke, a zaczyna kolejna...
zabawnie zyje sie ze swiadomoscia ze zyjac juz x lat na swiecie, w sumie to nie masz nic oprocz marnego kawalka papieru o ukoczeniu szkoly sredniej...
zabawnie zyje sie z faktem, ze tak naprawde nikt Ciebie nie zna
i zabawne jest tez to, ze ludzie przyhodza i odchodza, i w sumie nie mozesz o nikim powiedziec ze jest Twoim przyjacielem...

nie wime, moze tylko ja tak mam. moze tylko ja tak mam, ze tak naprawde nikomu nie dam sie poznac tak do konca? moze... i moze mi z tym dobrze? pewnie... poki co.
jak to sie mowi- nigdy nie zwierzaj sie drugiemu czlowiekowi od razu ze wszystkiego bo trudniej bedzie Ci sie z nim ktoregos dnia pozegnac...
wiem...

I’ll give my own time
I’ll give my whole life
I’ll give my only light
Just to heal you... - przypadek czy nie?


bylam w piatek na cmentarzu. wstyd sie przyznac ale zapomnialam roku w ktorym umarl... date pamietam doskonale,niezly prezent dostalismy na dzien dziecka... wiem, a dzien po bylo jeszcze milej. Tego snu nie da sie zapomniec... bywa. życie.


I'm just a girl living in this somethink wchih people called W-O-R-L-D, without a choice if I wanna be here or not....
so make it colourful or not?