Co ja sobie myślałam? ze dadza mi błogosławieństwo na droge? - dali... bez większego przekonywania...
lece... na 8 lutego mam bilet z Balic...
torby juz spakowane...
zaczynam nowy rozdzial w zyciu. Jak sie z tym czuje? wspaniale.
wiem, ze moge zaczac cos, nie martwiac sie juz o nic. nie mam szkoly- choc perspektywa tego jest troche przerazajaca bo hmm.. jakos moje nazwisko zawsze kojarzylo sie wszystkim z poukladana rodzina, pelna ambicji a tutaj trafila sie taka jedna,ktora studiowala 3 lata i nic nie ma. CZemu? za wiele chyba oczekiwalam, popadlam w bledne kolo z ktorego nie umialam wybrnac. CZas na zmiany...
Moze i jestem za bardzo ufna w tym przypadku...moze...ale nie chce myslec. Jestem szczesliwa i wierze... gdy oniose porazke, bede zdana tylko na siebie ale hmm.. nie ryzykuje- nie trace.
a moze to juz jest ten ostatni raz kiedy mialam do czynienia z pechem w swoim zyciu? nie wiem...
Co zrobie? jaki plan?
1. dam szczescie temu, ktory chce dac szczescie mi.
2. znajde prace.
3. schudne-znow... 7 kg. tak znow.bo sie troche zaniedbalam...
4. bede rozmawiala, duzo...
5. usmiech na twarzy to podstawa.
6. zero krzyku.
to dobry plan... wydaje mi sie ze dobry...
przeciez...chce tylko byc szczesliwa...
3.
..not for everyone...maybe even not for you? I don't know... evaluate it yourself... If you want to read about life of another girl...just like others... go away... Here i dont have time for you... This blog isn't for you... never was and never be... In a whole world there isn't any girl just like me...Because no one go throught this life,no one go through hell just like mine...
O mnie
- 2waysoflife
- i don't care.. I can't take care of anybody, especially of myself. seemingly strong woman, but like to cry like a child when no one can see her... silly? yeap I know, it's me.
czwartek, 2 lutego 2012
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz