co ja sobie w ogole myslalam...
ze kupie bilet, ni to zrozuieja i dadza blogosławiensttwo na droge? hmmm chyba sie przeliczylam...
jakos tego nie widze pozytywnie... jakos nie.
Znowu podejda do mnie jak do dziewczyny chorej psychicznie, glupiej i nierozwaznej, ktora ma szalone pomysly. Pewnie znow pomysla ze skonczy sie t placzem i powrotem do domu rodzinnego opłakanym stanie. Wiem, za kogo mnie uważają, nie jet to miłe.
Czasem się zastanawiam, czy to, jak postępuje, nie ma czasem czegoś wspólnego z moją chorobą... Bo czytałam ze ma ona w niektorych przpadkach jakiś wpływ na funkcjonowanie mózgu...
"Poza bólem głowy zmiany czuciowe nie występują. Zaburzenia psychiczne u większości chorych łączą się z objawami neurologicznymi; występują w postaci schizofrenii, zaburzeń maniakalno-depresyjnych i nerwicy." hmm... schizofrenia?- zdecydowanie nie... depresja? mialam... nerica? wiadomo...
chce zaryzykować, wiem, ze tym razem sie uda. Lecz czy oni beda umieli postawić na mnie jeszcze raz? watpie..nie widze tego...
raz-maja za mało czasu na przemyslenie,
dwa- nie ufaja mi juz,
trzy- nie potrafią rozmawiac ze mna,
cztery- nie znają mnie na tyle
jak wybrnąć?
i just wanna make my day brighter... just wanna try last one more time.. :(
so stand in he rain, stand your ground stan dup when it's all crushing down...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz