Małą kropla pokonała tak długą drogę przez tyle dni by rozpaść się na końcu na pięć mniejszych kropli, bo każda z nich chciała opowiedzieć swoją historię ...
Najpierw przez nieskończenie długi okres siedziała wewnątrz mnie, próbując zgłębić tajemnicę mojej duszy..
Potem powolutku zaczęła się niecierpliwić... wymykać się spod kontroli...
Już nie przebywała tylko w duszy szukając rozwiązania, powiedziała sobie dość i chciała się uwolnić, bo nigdzie nie znalazła wyjaśnienia na to, co się dzieje...
Obwiniała siebie... lecz czy słusznie? Czy to jej wina że nie może odnaleźć się wciąż na tym świecie?
...dwie drogi w życiu..."two ways in life"... niby tylko dwie, a tak wiele wyborów... tyle decyzji do podjęcia... tyle pytań, tyle rozmyślań, a tak mało czasu...
...jej malutki mikro świat w którym przebywała będąc wewnątrz, w mgnieniu oka stał się tym,do którego nigdy nie chciała przynależeć... makro...
To przerosło wszystkie jej oczekiwania... pomimo tego, że znała doskonale prawdę o świecie, wierzyła w słowność ludzi, w idee jakie ceniła najbardziej...i w to, co ma w sercu...
Sercu? Czy coś takiego małego ma serce? bądź może mieć?
...teraz zastanawia się w ogóle w co wierzy? czy świat jest realny czy tylko fikcją... czy to kolejny test jaki musi przejść by znów odrodzić się na nowo? by znów uwierzyć w tą magię?
By znów wierzyć, że ... no właśnie... wierzyć w co... co jej pozostało?zastanawiała się... choć prawdę znała... prawdą uważała to, co powiedzą jej ludzie...
jej mały mikro świat, który kiedyś był idealny, bez najmniejszej skazy...zaczął się rozsypywać...Dlatego nie wytrzymała...nie miała już siły by wytrzymać te 6 godz.do poranka i usłyszeć to, co chciałaby usłyszeć.
Runęła... a odgłos jej słyszałam tylko ja... nie ukrywam był on nieznośny...jak kaprys małego dziecka. l e c z s ł u s z n y. Rozbił się szerokim echem w mojej podświadomości... dla jednych głośny, dla innych niedosłyszalny... niczym upadające pióro ptaka będącego w przestrzeni.
kropla rozbryznęła się na pięć mniejszych... a każda z nich opowiedziała mi swoją historię... niekoniecznie tą którą chciałabym usłyszeć...niekoniecznie...
czy zdążyła?
wchłonęła się w łóżko w ciągu 25 sek. wiem..liczyłam... a w ciągu 10 kolejnych znikła całkowicie...
Czy ją pamiętam jeszcze skoro ślad tak szybko znikł, i nikt o niej już się nie dowie?
tak... tylko ja...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz